niedziela, 2 września 2012

Nevermind

Krótko wtępem:
Universum: DS
Bohaterowie: Lormis/Nick
Rodzaj: urban fantasy
OSTRZEŻENIE: Utwór może zawierać śladowe ilości anarchii i niecenzuralnych słów. Przed przeczytaniem należy zapoznać się z treścią ulotki bądź skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą.



- Ech… Czuję się taki… osamotniony? Dlaczego właściwie tu jestem? To wszystko stało się tak szybko i nawet nie zauważyłem, a siedzę tutaj. Dziwne… Zwykle nie mam problemów z pamięcią, ale gdy wracam wspomnieniami do momentu, kiedy to wszystko się zaczęło widzę jedynie urywki. Hm… A kiedy właściwie to wszystko się zaczęło? Kiedy tu przybyłem? Czasami mam wrażenie, że o wiele wcześniej. Ach… Jestem tu już tak długo. Długo - czy to dobre określenie? Dawniej twierdziłbym, że to dość krótki okres czasu, jak pstryknięcie palcami, ale teraz przywykłem do tego trybu życia. Ci ludzie wokół uczą mnie innego spojrzenia na świat. W domu raczej siedziałbym i medytował. Dom… Tęsknię za nim. Tęsknię za rodzicami, za bratem, Mistrzem. Tęsknię za opasłymi księgami, które zwykłem czytać godzinami. Tutaj… Tutaj jest inaczej. Życie w ciągłym biegu, wyścig szczurów. Wstawaj, bo się spóźnisz, szybko na niemiecki, a teraz biegiem na matematykę, sprawdź, czy na pewno wziąłeś to wypracowanie I pamiętaj o tym, że na jutro mamy przeczytać ten tekst! Ech, to zupełnie inny świat. Świat, w którym liczy się tylko to, jak wysoko się wzbijesz. Kosztem innych. Ten system boli. Boli nie tylko tego, który przegrywa, także zwycięzcę. Właściwie, w tym systemie nie ma wygranych. Każdy coś traci… Ja straciłem naprawdę wiele. Mam wrażenie, że gdzieś po drodze zgubiłem część siebie.  Wcześniej godzinami zastanawiałem się nad sobą, swoim postępowaniem, systemem wartości, marzeniami. Teraz, jak to zwykła mówić:Coco-jumbo i do przodu. Zastanawiam się, czy wzięła to z jakiegoś filmu. Pewnie tak. Zresztą, jakie to ma znaczenie..? Może inni mogą pędzić na złamanie karku bez zastanowienia, byle biec, byle coś się działo, byle nie siedzieć w miejscu, bo grozi śmierć z nudów.  Ale co jest złego w siedzeniu? Ostatecznie można zrobić sobie przystanek pośród całej tej bieganiny. Tego chaosu. Ale jak to zmienić? Ludzie się nie zmieniają, to tylko przeistaczający się po czasie punkt widzenia, każe nam myśleć, że są mniejszymi skurwielami – coś w tym jest. Oni zawsze będą biec, bez względu na to, czy to ma jeszcze jakikolwiek sens. W tym świecie jest tyle bezsensu. Nie chcę tu być, nie chcę stracić siebie całkowicie. Co mam zrobić?
- NAKURWIAAAJ!!!
Wystraszony odskoczył i upadł. Przytrzymując ucho, w którym pulsował ból, wpatrywał się w dziewczynę przed nim. Nie wyglądała na właścicielkę, mocnego, chrypliwego głosu, lecz nie od dziś wiadomo, że pozory mylą. Przykucnięta, opierając ręce na kolanach, częściowo zasłaniając idiotyczny, (choć sama wolała nazywać go przewrotnym) kolorowy napis „/TEA/WHO/YOU/YEAH/BUNNY/" na szarym, męskim T-shircie, wyszczerzyła zęby w drapieżnym uśmiechu.
- Tak to właśnie z tobą jest.. – jęknął, gdy podniosła się i schowała ręce do kieszeni. – Nachodzą mnie głębsze spostrzeżenia, filozoficzne myśli, mam ochotę popaść w stan melancholii, a ty…
- Nie pierdol. – ktoś, kto dobrze ją znał, w jej stanowczym tonie mógłby wyczuć nutkę sympatii.
Wyciągnęła ku niemu dłoń.
Spojrzał jej w oczy i  niepewnie podał swoją. Pomogła mu wstać, a potem odwróciła się na pięcie i ruszyła. Jej długie włosy tańczyły na wietrze, kiedy rozplątywała słuchawki, mamrocząc przy tym najprawdopodobniej jakieś wiązanki. Wreszcie skończyła, założyła  je na głowę i włączyła odtwarzacz.
Stał w miejscu i zdziwiony patrzył na to, jak kołysząc się w rytm muzyki i potrząsając głową tworzyła specyficzny chód, będący połączeniem spaceru i pogo.
Po chwili usłyszał:
-Ale z ciebie cipa.. Idziesz, czy nie?
Te słowa wyrwały go z otępienia. Już zapomniał, jak jej cięty język dodawał mu motywacji do działania.
- Świat naprawdę wywrócił się do góry nogami. – powiedział, lecz jego słowa zagłuszyła towarzyszka, na cały głos śpiewając jedną z piosenek grupy The Offspring

-Maybe life is like a ride on a freeway
Dodging bullets while you're trying to find your way
Everyone's around, but no one does a damn thing
It brings me down, but I won't let them
If I seem bleak
Well you'd be correct
And if I don't speak
It's cause I can't disconnect
But I won't be burned by the reflection
Of the fire in your eyes*

*fragment pochodzi z piosenki grupy The Offspring, zatytułowanej Staring at the Sun

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz